19 lipca 2018

Blogi » Blogi

Czego uczy nas Mundial w temacie przywództwa? (KOMENTARZ EKSPERTA)

Czego uczy nas Mundial w temacie przywództwa? (KOMENTARZ EKSPERTA)

Czego uczy nas Mundial w temacie przywództwa? Pomyślmy. Przed jego startem prognozowano, że to będą zawody, w trakcie których swój liderski geniusz potwierdzą Ronaldo, Messi, Neymar, a gdzieś po cichu liczyliśmy także i na Lewandowskiego. Za chwilę mamy finał i okazało się, że żaden z tych liderów nie zagra w nim, co więcej, nie zagra żadna z drużyn, których tak świetnymi przywódcami mieli się owi kapitanowie okazać.

Sportowe media przeanalizowały wzdłuż, wszerz i w poprzek wszystkie aspekty każdego meczu. Nie jestem futbolowym ekspertem, nie znam się na wielu piłkarskich elementach, które składają się w końcowy sukces. Jestem tylko kibicem, obserwującym mecz, ale i wyciągającym wnioski z tego, co czytam, co słyszę, co widzę. Spojrzę więc na problem kapitanów, liderów z mojej perspektywy, faceta, który co nieco zna się na praktycznych stronach skutecznego przywództwa i o zarządzaniu zespołem równie co nieco (chyba? ) wie. Oto moje wnioski.

Zacznę od puenty. Liderem, który okazał się na tym Mundialu najbardziej efektywny (nie mylić z osobistą skutecznością, bo w tej palmę pierwszeństwa dzierży Ronaldo, który dzięki mistrzostwom zapewnił sobie tłusty kontrakt w Juventusie) jest  Luka Modrić, facet wcale nie przesadnie promujący się w mediach, reklamach, którego życie nie polega na byciu bardziej celebrytą niż piłkarzem i kapitanem zespołu, a piłkarskiego fachu nie zamienił w jedno wielkie pozowanie na ściance.

Właśnie taki gość pociągnął swój zespół w tak niesamowity sposób. I nie chodzi o jedno, wczorajsze, półfinałowe spotkanie z Anglią. Idzie o jego postawę w ogóle, w trakcie każdego meczu, w szatni, poza boiskiem także. Modrić gra z zespołem, dla zespołu, a nie skupia się na sobie, nie przesłania sobą całej drużyny, w milionie roszczeniowych, kapryśnych i samolubnych postaw, zachowań!

Co więcej ten facet sam popełnia błędy (nie strzelony karny w meczu z Danią) ma słabsze momenty, ale – do cholery – nie ucieka przed nimi i własną odpowiedzialnością – jak chociażby Lewandowski, który na konferencjach prasowych utopił swoich kolegów, przede wszystkim ich obarczając winą za klapę na mistrzostwach.

Kim powinien być lider zespołu, jak działać, jak funkcjonować? Zadajcie sobie sami te pytania i na kartce wypiszcie wszystkie cechy, style i rodzaje zachowań, które na te pytania odpowiadają, a wyjdzie Wam jedno: opiszecie #wpunkt to, co robi Modrić. Motywuje, deleguje, walczy i potwierdza się osobistym działaniem, zachowaniem, przewiduje, planuje, skupia na zadaniu, wyzwaniu, projekcie, a przede wszystkim – nie przesłanie teamu swoim wybujałym ego.

Mistrzostwa świata widziały już Neymara, który równie dużo energii co na strzelanie bramek poświęcił na turlanie się po murawie i robienie z siebie pośmiewiska. Widziały Leo Messiego, który jest świetnym piłkarzem, ale wyrwać Argentyńczyków z marazmu nie potrafi. Widziały niemieckiego Turka Oezila, który nie wytrzymał presji związanej z „aferą erdoganową” i totalnie schował się za plecami kolegów. Widziały Roberta Lewandowskiego, który dzień po odpadnięciu z mistrzostw miał do przekazania całemu krajowi, że w sumie jest spoko, a jego koledzy do niczego się nie nadają.

I widziały Lukę Modricia. Niepozornego z wyglądu gościa, który prowadzi Chorwatów do walki. Lidera drużyny, który nie tylko w tej drużynie gra w piłkę najlepiej, ale i biega najwięcej, daje najwięcej sygnałów do działania. Chorwacja rozegrała już trzy dogrywki, co oznacza, że ma w nogach łącznie już jeden mecz więcej niż Francja. Czy będzie widać po niej zmęczenie w finale? Pewnie nie. Nawet jeśli ktoś będzie miał dodatkowe minuty w nogach, spojrzy na Modricia i pomyśli sobie: cholera, skoro nasz kapitan sam tak zasuwa, to ja chyba nie mogę być gorszy. I czy nie takiej właśnie postawy oczekujemy od lidera zespołu?

Na czym więc polega skuteczne przywództwo? Och, schowam swoją stylistyczną oraz kulturową poprawność i napiszę wprost: na zapierdalaniu razem z ludźmi, na potwierdzaniu swojej roli w działaniu, w praktyce, także – a może przede wszystkim – poprzez motywowanie własnym przykładem. Dobry lider nie skupia się na sobie, nie wysyła ludzi w bój, samemu otulając się ciepłym kocem i popijając drinka, świetny lider nie krzyczy “naprzód”, lecz porywa zespół głośnym “za mną”! I zachowuje się tak do końca, dopóki piłka w grze. Dosłownie i w przenośni. A jeśli tak robi, to ma wyniki.




Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza

 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności oraz zasadami przetwarzania danych osobowych×