17 sierpnia 2017

Cło i Finanse » Cło i Finanse

Budżet na 2017 r. na granicy bezpieczeństwa

Budżet na 2017 r. na granicy bezpieczeństwa- To będzie trudny budżet, gdyż muszą być w nim uwzględnione pełne koszty realizacji wyborczych obietnic. Chodzi między innymi o program Rodzina 500+, przy jednoczesnym braku nadzwyczajnych dodatkowych dochodów z takich źródeł, jak wypłata z zysku NBP oraz aukcja LTE, które tak bardzo pomogły budżetowi w tym roku.
Bardzo wiele w takiej sytuacji będzie zależeć od skuteczności działań podejmowanych przez Ministerstwo Finansów ukierunkowanych na zwiększenie ściągalności podatków - tak, przyjęty dzisiaj projekt budżetu Państwa na rok 2017, komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.


BCC o realizacji projektów unijnych

Przyjęty projekt zakłada on, że dochody budżetowe ukształtują się na poziomie 324,1 mld zł, a wydatki 383,4 mld zł, co oznacza, że deficyt miałby wynieść 59,3 mld zł. Plany te zostały oparte na założeniu, że w przyszłym roku PKB wzrośnie realnie o 3,6 proc., a średnioroczna stopa inflacji będzie równa 1,3 proc. – Na definitywną i pełną ocenę przyszłorocznego budżetu przyjdzie czas, kiedy będziemy mogli się zapoznać z jego treścią. Jednak już teraz można powiedzieć, że będzie to trudny budżet – wyjaśnia ekspert Pracodawców RP.
Bez wątpienia niepokojący jest fakt, iż pomimo korzystnej sytuacji ekonomicznej zaplanowano deficyt budżetowy na jeszcze wyższym poziomie niż w 2016 r. Pewną przesadą jest jednak twierdzenie, iż taka konstrukcja przyszłorocznej ustawy budżetowej oznacza, że polskie państwo będzie zadłużać się najszybciej w dotychczasowej historii. Budżet na 2017 r. zakłada bowiem, że luka finansowa w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zostanie w całości pokryta z dotacji budżetowej, a nie – jak to miało miejsce dotychczas – częściowo sfinansuje się ją z pożyczki od budżetu państwa. Taki wybieg w sztuczny sposób zaniżał rzeczywistą wielkość deficytu budżetowego i dlatego też słusznie rząd rezygnuje z jego dalszego stosowania.
Co ważniejsze, budżet centralny stanowi tylko jeden z elementów składających się na sektor finansów publicznych, który należy rozpatrywać przede wszystkim jako całość. Dlatego też dużo istotniejsze jest to, że deficyt całego tego sektora ma wynieść 2,9 proc. PKB, a sama wielkość deficytu budżetowego ma mniejsze znaczenie. Planowane na przyszły rok 2,9 proc. PKB to więcej niż tegoroczny deficyt, który powinien zamknąć się w 2,6 proc. PKB. W sytuacji, gdy mamy do czynienia z dobrą koniunkturą, a ożywienie gospodarcze wchodzi w kolejne, coraz bardziej zaawansowane fazy, taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Funkcjonując w tak korzystnym otoczeniu makroekonomicznym, rząd może bez większego wysiłku ograniczać deficyt w relacji do PKB przy jednoczesnym zwiększaniu wydatków. Jeśli ten deficyt jednak rośnie, oznacza to nadmierny wzrost wydatków. Największym niebezpieczeństwem związanym z prowadzeniem tak ekspansywnej polityki fiskalnej w czasie dobrej koniunktury gospodarczej jest to, że nie pozostawia ona dostatecznego pola manewru na przyszłość, kiedy to nieuchronnie przyjdą gorsze czasy dla polskiej gospodarki i będziemy mieli do czynienia ze spowolnieniem lub nawet recesją.
Należy zauważyć, że prognoza wzrostu gospodarczego na przyszły rok została zrewidowana w dół w stosunku do czerwcowych założeń projektu budżetu państwa z 3,9 proc. do 3,6 proc. Jest to z pewnością efekt słabego dla polskiej gospodarki pierwszego półrocza bieżącego roku, który ogranicza szanse na osiągnięcie wysokiej dynamiki PKB w 2017 r. Wolniejsze tempo rozwoju polskiej gospodarki oznacza, że balansowanie na granicy nadmiernego deficytu będzie jeszcze trudniejszym zadaniem, niż wcześniej sądzono.
Łukasz Kozłowski
ekspert ekonomiczny Pracodawców RP

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza

Ze względów bezpieczeństwa komentowanie artykułów wymaga potwierdzenia wpisu.
Państwa komentarz będzie wyświetlony po kliknięciu linku wysłanego na wprowadzony adres email.

 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×