23 lipca 2017

Logistyka » Pod znakiem logistyka

Wierność tradycji

[h]Naczelnym kryterium przydatności logistyki jest dobro odbiorcy dostarczanych dóbr.[/h]
W praktyce ta troska o odbiorcę może oznaczać konieczność ciągłego badania aktualnych możliwości zadbania o jego dobro. Nie trzeba przy tym udowadniać, że możliwości te zmieniają się w czasie nie tylko w aspekcie technicznym, ale także psychicznym. To, co kiedyś mogło być do przyjęcia, to z czasem staje się niedopuszczalne.

W latach 60-tych np. trzeba było walczyć z producentami o montowanie w samochodach pasów bezpieczeństwa, a dziś nie można się ich pozbyć pod groźbą mandatu. Jeszcze niedawno poduszki bezpieczeństwa w samochodach były luksusem, a dziś należą do standardowego wyposażenia i nie można ich nawet wyłączyć.


Można wskazać dwa źródła pomysłów na nowe urządzenia techniczne zaspokajające potrzeby użytkowników. Jeden nurt to nieskrępowana politycznymi wytycznymi twórczość naukowców i inżynierów, którzy znajdują kolejne zastosowania poznawanych praw przyrody. Drugi – nieco słabszy – to domaganie się przez użytkowników techniki, aby uwzględniano ich potrzeby. Jego słabość przejawia sie tym, że przeważnie to użytkownicy są zaskakiwani nowymi pomysłami inżynierów.

Nikt nie pamięta batalii – na podobieństwo tej o pasy bezpieczeństwa – by wprowadzić płyty CD zamiast „longplayów”, ani protestów przed zbyt małą pojemnością dyskietek. Po prostu przychodząc do sklepu okazuje się, że pojawiło się jakieś nowe urządzenie, do którego trzeba dopasować swoje przyzwyczajenia.

Jednak poleganie w tej dziedzinie jedynie na twórcach techniki może być zawodne. To też są ludzie. Łatwiej jest im doskonalić istniejące urządzenia niż wymyślać od początku nowe. W efekcie w wielu dziedzinach przeważa tradycja nad tym, co już jest możliwe.

Gdy w 1873 r. firma Remington dostarczyła ludziom dobro w postaci możliwości pisania na maszynie, spotkało się to z tak życzliwym przyjęciem, że ludzie bardzo szybko opanowali umiejętność naciskania klawiszy z literami. Naturalne było, że litery na klawiaturze ułożono w takiej kolejności jak w alfabecie.

Biorąc pod uwagę konstrukcję pierwszych maszyn i sposób pisania, to gdyby jeszcze dodano konieczność poszukiwania liter, nikt by nie zechciał pisać na takiej maszynie. Jednak z czasem pojawił się problem. Ułatwiona przez alfabetyczną kolejność liter szybkość przyciskania klawiszy była tak duża, że pociągane cięgnami czcionki zderzały się w locie ku papierowi – i maszyna co chwilę się zacinała.

Aby dać konstruktorom chwilę oddechu dla rozwiązania tego problemu – dyskwalifikującego ich wynalazek – zdecydowano się na pomieszanie klawiszy – zapewne wzorując się na przykładzie nieukończonej budowy Wieży Babel. Pozbawieni ochrony logistyków użytkownicy nie mieli nic do gadania. Producenci nie dostarczali innych maszyn niż ze sławną od tej pory klawiaturą „qwerty” lub „awerty”.
  |str. 1| 2 | 3 | Następna

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza

Ze względów bezpieczeństwa komentowanie artykułów wymaga potwierdzenia wpisu.
Państwa komentarz będzie wyświetlony po kliknięciu linku wysłanego na wprowadzony adres email.

 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×