Przemyślenia własne na marginesie konferencji "Telematyka systemów transportowych"
Systemy znane są od zawsze. Nazwę swa zawdzięczają starożytnym Grekom, którzy tym słowem oznaczali coś, co jest całością. Potem zauważono, że coś nie jest całością samo z siebie, lecz jest za takie uważane. Wobec czego raz system jest złożony z elementów a innym razem sam jest elementem innej całości.
Współczesną swą karierę to słowo zaczęło od seminarium w 1934 r., na którym
Ludvig von Bertalanfy przedstawił swoje widzenie świata pod nazwą „G
eneral System Theory”. Następnie powołał czasopismo „
General System Research”, w którym propagowano nowe podejście do badanych obiektów.
Po jakimś czasie ktoś przewiózł o tym wiadomość przez „żelazna kurtynę” i słowo „system” zaczęło polską karierę. Snobując się na Alberta Einsteina wprowadzono do obiegu dwa terminy. Jeden to „ogólna teoria systemów”, a drugi - „badania systemów ogólnych” i tak zostało.
Alternatywne nazwy tej teorii, jakimi posługują się ludzie na świecie, tj. „
Systems theory”, “
Open systems theory”, “Systemic theory”, w żadnym stopniu nie wskazują, że Bertalanfy zamierzał zaproponować jakąś ogólną teorię, bo takowych nie ma. Co najwyżej mógł mieć nadzieję na uniezależnienie opisu systemu od umysłu, ale to się nie udało, bo nie mogło się udać.
Po latach rozwoju teorii systemów ogólnych wielu autorów uważa, że jest ona ciągle w powijakach. Świadczyć o tym może m.in. wielość definicji systemu, które jednak sprowadzają się do tego, że system jest to złożona z elementów całość, tworząca nową jakość. Jednak nie został rozstrzygnięty problem, czy każdy zbiór elementów tworzy zawsze taką nową jakość.
Dla twórcy teorii problem taki nie był istotny. Inspirację czerpał on bowiem z obserwacji obiektów biologicznych, a te – niezależnie od naszego sposobu ich postrzegania – z definicji pozostają całościami, czyli systemami. Jeśli czegoś o takim biologicznym systemie nie wiemy, to on to „wie” i zwykle nie omieszka o tym przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie.
Co innego gdy systemy zaczęli tworzyć ludzie, gdyż wtedy twórca systemu stawał się gwarantem jego „całościowości”. Jednak dodawanie do każdego wytworu słowa „system” niewiele pomaga.
Przykładowo „GPS” czyli tzw. „
Global Positionig System” jest systemem tylko z nazwy. Bez wątpienia składa się on z elementów, do których należałoby zaliczyć zarówno nadajniki jak i odbiorniki. Tylko jeśli wiadomo ile jest nadajników i gdzie w danej chwili się znajdują, to nikt nie wie ile jest i gdzie są odbiorniki tego tzw. „systemu”.
Skutki jakie z tego mogą wyniknąć są nieprzewidywalne. Mimo to w Europie postanowiono skopiować na własne potrzeby ów amerykański „zbiór elementów i relacji” pod nazwą „Galileo”. Przemawiało za tym doświadczenie praktyczne, że na bazie tego zbioru można tworzyć całkiem użyteczne systemy, nie tylko z nazwy.