Czwartek, 25 maja 2017     Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny» Dodaj ogłoszenie o pracę» Dodaj firmę do katalogu

O rowerze Hoene Wrońskiego coraz głośniej

O rowerze Hoene Wrońskiego coraz głośniejWyprawa do Gdańska
Ze względu na nikły oddźwięk, z jakim spotkały się teksty o rowerze z kołami Hoene Wrońskiego zamieściłem je także na portalu www.polskanarowery.pl. Tam dwie osoby zdecydowały się wyrazić swoje wątpliwości odnośnie tej konstrukcji. Dzięki temu rozwinęła się dyskusja. W jej ramach wspomniano o zbliżającym się V-tym Kongresie Mobilnej Aktywności w Gdańsku. Towarzyszyła mu wystawa „Smart Mobility”. Ponieważ organizatorzy zaakceptowali mój udział, to zdecydowałem się tam zawieźć rower.
Córka Koleżanki z pracy wykonała piękny plakat, w którym za pomocą prostych środków wyraziła to, co staram się przekazywać.


Z dziejów koła

Kolega wydrukował ulotki z przekazem słownym. Wieczorem za radą kolegi z pracy przygotowałem jeszcze wizytówki na tę imprezę. To były kolejne przejawy życzliwości, z jaką spotykam się od chwili podjęcia prac nad zrobieniem koła.

O rowerze Hoene Wrońskiego raz jeszcze

Do Gdańska dotarłem po wygodnej jeździe. Gdyby nie poranna kawa nie musiałbym się nawet zatrzymywać. W Gdańsku plakaty na słupach prowadziły mnie do PGE Arena. Ale oczywiście ujawnił się specyficzny talent organizatorów ruchu i w newralgicznych punktach, gdzie trzeba podjąć decyzje „lewa – prawa”, żadnych wskazówek nie ma, a gdy są, to już jest za późno by z nich skorzystać. Po zrobieniu kółka wokół wreszcie widocznego stadionu, wjechałem na parking przy Arena Expo.

Tam czekała na mnie organizatorka wystawy i poprowadziła mnie razem z rowerem do sali konferencyjnej. Oczekując na korytarzu na początek prezentacji, wyjaśniałem co to za dziwo stoi przy mnie. Każdy chciał się przejechać, aż interweniowali organizatorzy, że miejsce na próby jest na dole.
Równolegle odbywało się kilka sesji. W mojej było kilku prelegentów i kilku gości.
Po prezentacji rowerów wspomaganych elektrycznie i pojazdów elektrycznych, padła zapowiedź prezentacji roweru wspomaganego grawitacyjnie. Tak zwyczajnie zabrzmiała zapowiedź czegoś, co jest pierwszym i jedynym na świecie pojazdem tego typu.

Pokazałem slajdy wyjaśniające konstrukcję koła Hoene Wrońskiego i zasadę wspomagania grawitacyjnego. Dodałem do tego komentarz słowny. Obok mnie stał rower z omawianymi kołami. Tym niemniej czułem, że nikt mi nie wierzy.
Każdy bowiem zna wspomaganie grawitacyjne z własnej praktyki, gdy jedzie rowerem z górki.
Sam gdy kiedyś jeździłem na rowerze miałem na trasie przepiękny zjazd, po którym z dużą prędkością jechało się z pół godziny bez pedałowania.
Jadąc wiedziałem jednak, że za jakieś dwie godziny będę tędy wracał i wtedy oddam grawitacji wszystko to, co teraz mi tak hojnie daje. Każdy to zna.
autor wraz ze swoim rowerem


Teraz patrząc na rower i słuchając moich wyjaśnień, każdy doszukiwał się kruczka, że nawet jak grawitacja mu pomoże, to kiedyś będzie jej musiał się odwdzięczyć. Moje tłumaczenie, że akurat w tym przypadku grawitacja wspomaga jazdę w płaszczyźnie poziomej i nic nie chce w zamian, nie docierały do słuchaczy. Pozostawał jednak problem, który każdy chciał rozwiązać empirycznie. Rower jest i jeździ.
Na parterze organizatorzy wystawy przygotowali miejsce do jazd rowerowych. Przed moim przybyciem jeździły tak rowery elektryczne. Teraz doszło coś odmiennego i rower poszedł w ruch. Każdy mógł się przekonać, że choć rower jest ciężki, to jedzie lekko. Dlaczego? Odpowiedź pozostawała w zawieszeniu. Wiarę w empiryczną zasadę zachowania energii, nie tak łatwo porzucić. Jeden eksperyment wiosny nie czyni.


Tak było do 18, kiedy kończyła się wystawa. Ludzie przychodzili, patrzyli, słuchali, próbowali, odchodzili. Nie było ich wielu, ale wszyscy odeszli zadziwieni. Niemożliwe, a jest i działa. Jakie przyniesie to owoce, to się okaże w przyszłości. Jak dalekiej? Mam nadzieję, że nie będziemy musieli kupować licencji na pojazdy towarowe wspomagane grawitacyjnie z Azji czy Afryki. Tam takie wspomaganie byłoby na wagę złota, nawet jeśli nikt nie będzie w nie wierzył.
dr Józef Okulewicz
DODAJ DO: facebook Twitter
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
Dodaj komentarz (rozwiń)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
 

SONDA

Jak oceniasz sytuację w swojej Firmie?