19 października 2017

Logistyka » Pod znakiem logistyka

17 minut

17 minutWystarczyło 17 minut ulewy, by kilkuset mieszkańców Brzezin straciło swój dobytek. Żeby jeszcze woda, co spadła z nieba szybko spłynęła, jak to zwykle woda. Ale nie, ona trochę pobyła w tym „gościnnym” mieście wsiąkając w ściany, podłogi i meble. Potem wyjrzało słońce i można było obejrzeć zniszczenia i załamać ręce. Już w tym świetle słońca – aby nie uszkodzić kamery – wystąpił w telewizji jakiś specjalista.
Fachowo stwierdził, że wszystkie przepusty były drożne, czyli wszystko w porządku. Tylko spadł za duży deszcz. Po prostu nie dostosował się do przygotowanych dla niego rur.




Formalnie zatem nie ma podstaw by wyrzucić na deszcz odpowiedzialnych za te rury. Nie udało się w Warszawie za spalony most, to i nie uda się w Brzezinach za zalane miasto.
Rozwiązanie zaś nasuwa się proste, choć na razie nie jest ono możliwe.
Należałoby bowiem najpierw przyjąć do wiadomości, że sytuacja z Brzezin, to przykład braku dostarczenia dobra. Nawet więcej – braku rozpoznania na czym to dobro miałoby polegać. Tym bardziej nie może być mowy o tym, by warunkować dostarczenie tego dobra. A jest nim odporność na duże ulewy.
Tak więc ta sytuacja nie kwalifikuje się do zaliczenia jej w obszar nawet szeroko rozumianej logistyki.
Czy coś by to dało? A choćby to, że jakiś pasjonat logistyki, szukający dla siebie kariery w tej dziedzinie, mógłby podjąć się utworzenia systemu logistycznego chroniącego miasto przed skutkami zbyt dużych deszczy. Bo to, co mogą dotychczasowi specjaliści od wszelkich możliwych dziedzin, to widać w Brzezinach. Witać zaś to, że autorytet nauki używa się do uwalniania się od odpowiedzialności.
Jednak nawet taki entuzjasta nic nie zrobi bez odpowiedniej dla takiej sytuacji definicji logistyki. Albowiem jego praca nie zostałaby zaliczona do dorobku naukowego. A z czegoś żyć trzeba.

Jakby na potwierdzenie tego – choć jeszcze przed tym tragicznym wydarzeniem – w styczniowym numerze czasopisma LOGISTYKA ukazała się aktualna wykładnia tego, czym jest logistyka [Jacek Szołtysek: Pryncypium logistyki. Logistyka 1/2015, str. 70-72].
Na nic zdały się wieloletnie wysiłki amerykańskich logistyków z CLM a potem z CSCMP. Tej ostatniej organizacji mylnie przypisano w artykule definicję z 1992 r., kiedy jeszcze jako CLM już w 1998 r. zarzuciła tę definicję. Na nic moje wystąpienie na Konferencji Logistyki Stosowanej w Zakopanem w 2012 r., w którym pokazałem ślepą uliczkę, w jakiej znalazła się logistyka. Prawdopodobnie nie można było tego zaliczyć nawet do „podręczników wydawanych w zasięgu lokalnym”, aby Autor mógł się do tego odnieść.
Zdaniem Autora najważniejszy jest w logistyce jej paradygmat, czyli „jej orientacja przepływowa, tj. istnienie materialnych (w tym osobowych) i informacyjnych przepływów, które w procesie zarządzania są kształtowane w sposób umożliwiający osiąganie dostępności do produktów (oraz miejsc) w ramach ustalonych zasad i priorytetów.”

Nawet podano uzasadnienie tego paradygmatu zapominając, że – wg propagatora tego pojęcia – jest to tylko stwierdzenie poglądu większości naukowców z danej dziedziny. Zatem paradygmatu nie ma po co uzasadniać, tylko należy przyjąć go do wiadomości. Wystarczającym uzasadnieniem jest to, że tak uważa większość naukowców. Przy czym nie ma to żadnego wpływu na kształt kolejnej rewolucji naukowej. Co najwyżej jest on symbolem tego, od czego trzeba się uwolnić. Obecnie jesteśmy w trakcie takiej rewolucji i m.in. dlatego ciągle pojawiają się treści „sprzeczne z innymi podręcznikami”. Po zakończeniu takiej rewolucji nie będzie śladu po dotychczasowym paradygmacie. Pozostaną tylko epigoni.

Wbrew pojawiającym się rozmaitym nowym koncepcjom logistyki, zdaniem Autora „Logistyka to kształtowanie (w drodze zarządzania logistycznego) przepływów materialnych i informacyjnych w celu osiągania dostępności (do dóbr materialnych lub miejsc) na ustalonych zasadach i priorytetach działań”.
Jak łatwo zauważyć proponowana definicja jest w pełni zgodna z podanym wcześniej paradygmatem logistyki. Można więc przypuszczać, że jest to jakaś kolejna wersja definicji sprzed wielu lat, na bazie której mógł się ukształtować wspomniany paradygmat logistyki. W ramach paradygmatu można bowiem serwować jedynie logistykę odświeżaną.
Poza tym – mimo zacytowania zasad dobrego definiowania podanych przez Tadeusza Kotarbińskiego – logistykę zdefiniowano przez niezdefiniowane pojęcie „zarządzania logistycznego”. Jest to jeden z przejawów pułapki, w jaką kilka lat temu wpadło CSCMP i do dziś się nie wygrzebało. M.in. dlatego, że nie mogą tam uwolnić się od „orientacji przepływowej”, która jest przejawem stosowania logistyki, ale nie jej źródłem.
W świetle podanej w artykule definicji logistyki, nawet entuzjaści logistyki nie mogą się zająć przypadkiem Brzezin. Przytłoczeni paradygmatem – powielanym w szkołach i na konferencjach – muszą zajmować się tym co płynie, aby kształtować intensywność płynięcia. Nie mogą zadbać o „warunkowanie dostarczania dóbr” i – jak w przypadku Brzezin – nie dopuścić do płynięcia wody przez miasto.
Tak więc w efekcie tej indoktrynacji, nawet na logistyków nie można liczyć. Oni też są bezradni tak, jak wszyscy inni, którzy już umyli ręce w tej 17-minutowej powodzi.

dr Józef Okulewicz

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza


 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×