15 grudnia 2017

Logistyka » Pod znakiem logistyka

Skutki dawnych przyczyn

Skutki dawnych przyczynOd wtorkowego poranka rozmaici specjaliści lamentują nad tym, jak coś takiego mogło się przydarzyć Niemcom? Oto w pobliżu miejscowości Bad Aibling w Bawarii, dwa pociągi zderzyły się czołowo jadąc naprzeciw siebie po tym samym torze z prędkością 100 km/h! Są zabici i ranni.
Przez jakiś czas będzie trwało poszukiwanie przyczyn tego konkretnego wypadku. Ale już teraz ci specjaliści wiedzą, że są możliwe tylko dwie przyczyny. Jedna to awaria techniczna, a druga to tzw. „czynnik ludzki”.
Obie tak nieprawdopodobne, że wynik pracy komisji zostanie zapewne zapisany do księgi cudów.


Potrzeba katastrofy

To, że dwa pociągi nie powinny jechać naprzeciw siebie po tym samym torze było oczywiste już dla pionierów komunikacji kolejowej. Od 1803 r. gdy ruszyła w Anglii pierwsza publiczna linia kolejowa było sporo czasu by coś na to zaradzić. Jedyne możliwe w tamtym czasie rozwiązanie też było oczywiste. Albo na danej linii będzie użytkowany tylko jeden pociąg, albo trzeba użyć sygnalizatorów połączonych przewodami z centrum sterowania. Wybrano to drugie, bo popularność kolei rosła z roku na rok.
Ale już od roku 1830, gdy „Rocket” Georga Stephensona (1781 – 1848) inaugurowała linię Liverpool – Manchester, było też oczywiste co innego. Z pociągami człowiek nie ma szans. Podczas tego święta techniki zginął pod kołami lokomotywy orędownik tego rodzaju transportu – William Huskisson (1770 – 1830).

Ale lawina ruszyła i już wkrótce nowatorski sposób przewożenia ludzi i towarów zawitał do Europy kontynentalnej. Linie kolejowe otwarto dwa lata później w Belgii, a pięć lat później w tejże Bawarii.
Gdy wiadomość o pociągach parowych dotarła do Francji, to tylko jeden człowiek – Polak z wyboru – Józef Hoene Wroński próbował powstrzymać narastające szaleństwo. W tym celu w 1836 r. wynalazł koło, które wg niego miało ułatwić wożenie towarów i ludzi po zwykłych drogach.
Dzięki temu nie byłoby kwestii zapobiegania zderzeniom pociągów jadących naprzeciw siebie po tym samym torze. Z prostego powodu – nie byłoby toru. Jednak ta propozycja nie została zaakceptowana.
Jedną z przyczyn były m.in. wady komunikacji kolejowej. Aby się rozwijać i kłaść coraz więcej torów trzeba było zagwarantować sobie możliwość zwrotu nakładów na te tory. A ponieważ kolej to był jedyny wówczas pomysł na lądowy transport długodystansowy, to inwestorzy wymusili na rządach koncesje na taki transport. Ktoś z pomysłem na inny sposób wożenia towarów nie miał szans, tym bardziej, że był to emigrant z nieistniejącej Polski.

Tak więc, „nec Hercules contra plures” i w 1837 r. otwarto pierwszą linię kolejową we Francji. Do końca 1840 r. na całym świecie rdzewiało już 7 700 km dróg żelaznych.
Drugą okazję do zmian na kolei dał noblista Guglielmo Marconi (1874 – 1937), gdy w 1897 zaprezentował bezdrutowy telegraf. Ale też na próżno. Świat zbliżał się do XX w. a łączna długość dróg żelaznych – do 790 000 km, czyli przez 60 lat wzrosła 100 krotnie.

Wzrastała też liczba ofiar śmiertelnych, a usprawiedliwiano je tak samo jak dziś, tzn. antyludzkim wskaźnikiem liczby zabitych na milion osobokilometrów. Przykładowo w Niemczech w latach 1905-1911 był jeden zabity na 40 takich milionów. Taka liczba robiła już wtedy wrażenie i nie odstraszała od jazdy.
Przez minione 200 lat doskonalono system sterowania pociągami, ale nadal opiera się on na podstawowej zasadzie wymyślonej wtedy, gdy nie było komunikacji radiowej. Polega ona na tym, że o wszystkim na torze decyduje centrum sterowania, no i przypadek. Ktoś, kto siedzi w kabinie maszynisty nie ma nic do powiedzenia. Ta wprowadzona z konieczności zasada nie została zmieniona po wynalezieniu komunikacji radiowej. Jednak w żadnym z powstałych później systemów transportowych nie zastosowano tej nobilitowanej w kolejnictwie zasady.
Możliwe, że dziś – gdy ogromne tereny są pokryte torami kolejowymi i związaną z nimi infrastrukturą – nie ma powrotu do innej wizji transportu, choć kto wie?
  |str. 1| 2 | Następna

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza


 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×