26 września 2017

Logistyka » Pod znakiem logistyka

Miejski pojazd przyszłości

Miejski pojazd przyszłości część 4/4
Pojazd będący wynikiem obniżenia osi napędowej koła, już nie mógłby być czterokołowy, gdyż na jego długości zabrakłoby miejsca na tak duże koła. Ponadto, jeśli koło jest duże a oś obniżona, to łatwiej utrzymać stabilizację wzdłużną. Biorąc to pod uwagę pojazd miałby dwa koła umieszczone po bokach. To zaś dodatkowo zmniejszyłoby opór toczenia. Zatem silnik napędowy mógłby być jeszcze mniejszy, a pojazd lżejszy. W efekcie długość pojazdu nie przekroczyłaby dwóch metrów.
Nie byłoby to coś jak PUMA czy te szanghajskie wozidełka, lecz dostojny pojazd na dużych kołach, który z przodu prezentowałby się okazale, zadając przy tym odpowiedniego szyku.


O rowerze Hoene Wrońskiego coraz głośniej


 Dwukołowe pojazdy przyszłości fot. u góry - Adam Adamczyk, 2014;
b rys.  Przemysław Żukowski, 2016 .

Ponadto nadawałby się nie tylko na gładkie i płaskie miejskie drogi, ale także na pozamiejskie wertepy. A jak już zostanie przełamany opór przed dużymi kołami, to można zacząć podróżować w cieniu tych kół.

Upowszechnienie takich pojazdów spowodowałoby m.in.:
  • zmniejszenie emisji spalin ze względu na zmniejszenie mocy silnika potrzebnego do napędzania pojazdów spalinowych,
  • zmniejszenie liczby punktów do ładowania akumulatorów ze względu na większy zasięg pojazdów elektrycznych.
  • zmniejszenie zatłoczenia ulic ze względu na małą długość pojazdu.
Taki dwuosobowy pojazd na dwóch kołach stałby podstawowym modułem mobilności. Opłacalny byłby też pojazd dla jednej osoby, choć do miasta, gdzie są już szerokie ulice, pojazd dwuosobowy byłby lepszy.
Dla przewiezienia większej liczby osób, takie moduły łączyłoby się w zestawy, fizycznie lub elektronicznie. Na czas wspólnej podroży po mieście czy miedzy miastami, pojazdy mogłyby jechać razem. Po przejechaniu wspólnego odcinka, pojazdy rozłączałyby się i jechałyby samodzielnie w różnych kierunkach.
Zniknęłoby przy tym pojęcie transportu zbiorowego, bo do przewiezienia dowolnej liczby osób na danej trasie dobierałoby się odpowiednią liczbę modułów.
Początkowo moduł mógłby jeździć z kierowcą., lecz w dalszej przyszłości moduły jeździłyby automatycznie bez kierowcy.

Zatem czeka nas przewrócenie wszystkiego do góry nogami. Do tego powstaną nowe pojazdy, których do tej pory nie mogło być, ze względu na stosowanie centrycznego koła do poruszania się.
W ogólności byłby to powrót do mobilności indywidualnej. Dotychczasowy środek do transportu indywidualnego, czyli kilkuosobowy samochód czterokołowy, zostałby zastąpiony przez dwuosobowy pojazd z dwoma bocznymi kołami.
X Polecamy artykuł:
Bezdymny tytoń wiózł do Rosji

Zatem transport indywidualny w mieście stoi przed nową szansą na rozwój. Podwaliny do tego nowego okresu rozwoju motoryzacji położył przed 180 laty polski filozof XIX w. Józef Hoene Wroński.

Warto przy tym zauważyć, że są to konsekwencje jedynie uwzględnienia przesuwnej osi. Pomijam przy tym hipotezę o wspomaganiu grawitacyjnym występującym w tym kole. Wg tej hipotezy, napęd pokonuje tylko część oporu toczenia. Resztę pokonuje grawitacja, która nota bene ten opór stwarza. Moim zdaniem jest to mimośród o dynamicznie odtwarzanym położeniu punktu przyłożenia ciężaru pojazdu. W efekcie napęd służy jedynie do przemieszczania tego punktu w ramach konstrukcji koła. Natomiast za toczenie się koła odpowiada grawitacja, która bezskutecznie stara się obniżyć położenie tego punktu.
Hipotezy tej jak dotąd – od prezentacji tego koła w 2014 r. – nikomu nie udało się ani potwierdzić ani zanegować. Naukowcy nie zajmują nią bo nie wierzą w taką możliwość wspomagania. Ja zaś doświadczam uroków wspomagania, jeżdżąc na rowerze z takimi kołami.

dr Józef Okulewicz

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza


 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×