23 lipca 2017

Logistyka » Pod znakiem logistyka

Dziejowa sprawiedliwość

[h]Na naszych oczach stało się to, że rozum upomniał się o swe dobre imię. Przez wieki dostrzegano w działalności człowieka wspomaganie działań destrukcyjnych.[/h]

Gdy ludzie decydowali się by szkodzić jedni drugim, albo zabrać komuś nagromadzone skarby czy też wypędzić kogoś z zajmowanego terytorium od razu zauważono, że do takich celów potrzebne jest odpowiednie wyposażenie. Co więcej walczący ze sobą ludzie chcieli przed starciem dobrze wypocząć, najeść się i wyspać, a przy tym wydać na walkę jak najmniej pieniędzy. Powołano więc specjalną służbę, która miała o to dbać. Jako nazwę zawłaszczono piękne greckie pojęcie oznaczające praktyczne zastosowanie wiedzy. Od tych czasów logistykę kojarzy się z wojskowością.

Po dwóch wojnach światowych, gdy na skalę globalną doświadczono niszczącej siły wiedzy stosowanej w praktyce, konflikty wojenne odbywają się obecnie w skali lokalnej. Dba się nawet o to by wzajemne wyniszczanie się grup ludzkich nie dezorganizowało np. ruchu turystycznego, dodając mu jedynie dreszczyku emocji.

Tej współczesnej patologii patronuje logistyka wojskowa dostarczając uzbrojenie zaangażowanym stronom, dozując je często tak by wzajemne wyniszczanie było w miarę równomierne i nie naruszało ogólnej równowagi światowej.

Groza tych praktyk dotrze może do świadomości ludzi, gdy przez Internet będą przekazywane wiadomości, że poznana na czacie koleżanka została właśnie zastrzelona przez snajpera, który na chwilę zamienił dżojstyka na spust karabinu. Bo to, że całe wioski i miasta są rozstrzeliwane w odwecie za coś lub bez pretekstu umyka świadomości, jeśli przy tym nie jest pokazane w telewizji.

Dlatego może być deprymujące, że uczestniczy w tym dziedzina, która swą nazwę bierze od najważniejszej czynności człowieka, nazwanej przed wiekami „logos”, a której przypisuje się nawet sprawstwo wszystkiego na świecie.

Tym bardziej, że towarzyszy temu powinowactwo z kimś, komu rozwiązanie „kwestii ostatecznej” kojarzy się wyłącznie z troską o odpowiednią liczbę wagonów kolejowych, które trzeba przemieścić w zatłoczonej sieci kolejowej. Wagony można nawet oglądać w muzeum techniki.

Dlatego nie może dziwić, że gdy ta pochodząca z wojskowości logistyka okazała się przydatna w cywilu, to jak tonący brzytwy chwycono się „łańcucha dostaw”. Ponieważ nie było go w wojsku, to dawał nadzieję na utworzenie oddzielnej dziedziny wiedzy i działalności. Oczywiście nie mogło to się udać, tak jak nie może udać się oddzielenie dymu od ognia.

Bez wątpienia wielkie odkrycie „supply chain” nie może być jednak traktowane tak jak odkrycie nieznanej góry, lądu czy czegoś tam, co było lub działo się i czekało tylko aż człowiek to dostrzeże. Dlatego nie jest to łańcuch utworzony z magazynów i zakładów produkcyjnych, stanowiący swego rodzaju rurę do przemieszczania towarów, lecz jest to wyłącznie wytwór rozumu, który w otaczającym człowieka świecie tak zestawia rozmaite działania by na skutek odpowiedniej sekwencji magazynowania i przemieszczania, odpowiednie dobra mogły dotrzeć do oczekujących na nie odbiorców.

  |str. 1| 2 | 3 | Następna

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza

Ze względów bezpieczeństwa komentowanie artykułów wymaga potwierdzenia wpisu.
Państwa komentarz będzie wyświetlony po kliknięciu linku wysłanego na wprowadzony adres email.


 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×