24 listopada 2017

SSE » SSE

Chińskie rozdroża Korei Północnej

Chińskie rozdroża Korei Północnejczyli o tym czy Pjongjang pójdzie drogą Pekinu
Wielu widzi na północnokoreańskim rynku szanse na gospodarczy boom - niskie koszty pracy i głód na wszelkie towary za granicy.
Bieda zajrzała władzy w oczy i nawet „beton” z Pjongjangu chce rynkowych reform – tak można skrócić nadzieje całego świata na to, że w Korei Północnej coś się zmieni. To „coś” zapowiedział Washington Post twierdząc, że obecnie w Singapurze przebywa północnokoreańska delegacja, która uczy się „wolnego rynku” (sic!). Powód? W Korei Północnej ma powstać 20 specjalnych stref ekonomicznych działających na zasadach rynkowych. Dżucze – czyli północnokoreańska fuzja gułagowego komunizmu (neostalinizmu), monarchistycznej wręcz legitymacji władzy dziedziców z „rodu” Kimów i mobilizacji narodu przeciwko „światowemu imperializmowi” sprawia, że Pjongjang zamienił się w polityczno-gospodarczy skansen. Gdy władzę odziedziczył Kim Dzong Un (2011 r.) w Korei Północnej już działały strefy ekonomiczne (np.: Specjalna Strefa Ekonomiczna Rajin-Sonbong) funkcjonując w porozumieniu z chińskimi a nawet południowokoreańskimi biznesmenami.



Korea Północna kusi… niskimi podatkami
 „Młoda” zmiana u stery władzy sprawiła, że wielu naiwnie wierzyło jakoby „nowy” Kim chciał porzucić katastrofalną doktrynę gospodarczą swoich przodków i zrobić to co w Chinach uczynił Deng Xiaoping (twórca chińskiego cudu gospodarczego). Zwłaszcza, gdy KRL-D w ostatnich dniach rządów Kim Dzong Il-a zdawała się wchodzić na drogę reform (uwolniono w sposób minimalny eksport, zmniejszono kontrolę nad cenami, planowano międzynarodowe targi). Zdaję się to „niczym” ale w sytuacji państwa kontyngentów rolniczych czy gułagów to już pewien sukces. Kilka spektakularnych egzekucji (rozszarpanie psami czy palenie miotaczami ognia) szybko otrzeźwiło „Zachód” i potwierdziło, iż „nowy” Kim nie stworzy stronnictwa „gołębi” i nie przyniesie Północnej Korei większych zmian. Zamordyzm polityczny wszelako nie oznacza ostatecznie braku możliwości liberalizacji gospodarki. „Strzelają to strzelają, ale może da się biznes robić” – ostatecznie Zachód mógłby przełknąć tyrana u władzy a możliwości postawienia tanich fabryk pozwoliłaby to z bólem przełknąć. Młody Kim nie wybrał niestety nawet tej drogi i (o czym pisaliśmy) postanowił „przykręcić śrubę”. Poszedł nawet dalej – zaniechał reform administracji z czasów „Il-a”, swoją drogą poważnie traktując jego obawy, że liberalizacja gospodarki szybko doprowadzi do upadku „czerwonej dynastii”. Pewnym historycznym wyznacznikiem który umacnia lęki północnokoreańskiej wierchuszki może być choćby przykład Chin (ale także innych państw obalanych dyktatorów) mało osób pamięta co wpływowe chińskie kręgi, które chciały reform zrobiły z autorami „rewolucji kulturalnej” i pogrobowcami tow. Mao Zedonga – Deng był przywódcą obozu reform konfrontującego się z obozem „maoistycznego betonu” i choć wciąż dowódca „Długiego Marszu” leży zabalsamowany i jest idolem chińskiej młodzieży to reformy Xiaopinga (na szczęście) zmieniły oblicze Chin. Bez skazania "Bandy Czworga" Chiny mogłyby podzielić los swojego sąsiada. Na pewno ród Kimów nie musi się obawiać braku kultu swojej osoby. To specyfika Azji i „mandatu niebios” – choć dorobek polityczny Mao został porzucony a Chiny dzisiaj są krajem kapitalistycznym to wciąż pozostaje on ikoną na wskroś „ostatniego cesarza”. Kim Dzong Un z pewnością obawia się podobnego losu – martwego cesarza, któremu pomniki budować będą Ci, którzy udusili go aksamitną poduszką. Niespełna w 2 lata po objęciu władzy Kim robi wszystko by terrorem umocnić swoją pozycję - nie tylko groził Korei Południowej, USA czy „imperialistom” – bo to tylko retoryka szaleństwa i północnokoreańskie "nver ending story". O tym, że nie nastał jeszcze czas stronnictwa liberałów w Pongjangu światowa opinia publiczna przekonała się wraz z losem wuja Kim Dzong Una, wpływowego polityka w lokalnej partii komunistycznej. Dzang Song Tek został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano rzucając go na pożarcie wygłodniałym psom. Powodem miały być „zbyt rozległe” interesy prowadzone przez zabitego. Tylko w tym roku wykonano 15 wyroków śmierci na wysokich przedstawicielach władzy – w tym wiceministrach. Kolejny z „granicznych kryzysów” stał się powodem dla Una by „przycisnąć” także gospodarkę – zamknięto specjalną strefę ekonomiczną Kaesung (pracuje w niej ponad 50 000 robotników z Korei Północnej). Ostatecznie po zażegnaniu „kryzysu” i negocjacjach z Koreą Południową Kaesung znowu zaczęła pracować ale był to dowód na to jak „liberalne reformy gospodarcze” traktuje „nowa” władza. Korea Północna to łakomy kąsek dla wielu przedsiębiorców – w razie otwarcia lokalnej gospodarki do rejestracji biznesu ustawią się kolejki producentów. Niskie koszty pracy z jednej strony a z drugiej absolutny boom na konsumpcję sprawi, że otworzy się rynek zbytu na towary zza granicy (dziś w większości zakazane). Informacje „Washington Post” potwierdzają wiadomości z czerwca o których pisaliśmy, czyli plany powołania 24 stref ekonomicznych. Szkolenie w Singapurze potwierdza, iż projekt ten wcale nie musi być tylko propagandą władzy ocieplającą swój wizerunek. Nowinką dla północnokoreańskich władz była forma promocji tej inicjatywy już w połowie roku – na serwisie youtube.com pojawił się materiał video zachęcający do inwestycji. „Żelazna kurtyna”, którą KRL-D oddzieliła się od cywilizowanego świata niestety nie pozwala na sprawniejszą weryfikację wszystkich informacji – z jednej strony Kim Dzong Un sprawia wrażenie hamującego reformy i wprowadzającego terror z drugiej jeśli strefy będą w pełni działały oznacza to „zielone światło” od północnokoreańskiego przywódcy. Jeśli w Korei Północnej dojdzie do rynkowych reform to powód może być całkiem prozaiczny – jak zacznie brakować pieniędzy nawet władzy (a autarkiczny charakter KRL-D może na to wskazywać) a śruby już bardziej dokręcić się nie da… pozostają już tylko reformy.

Michał Bruszewski/natemat.pl/vox.com/”Washington Post”/”Wen Wei Po”/yonhap/wmeritum.pl
zdj:wikimedia commons/NASA/na zdjęciu widać "zaawansowanie" KRL-D w zużyciu energii

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza


 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×