Wtorek, 25 kwietnia 2017     Imieniny: Jarosława, Marka, Wiki» Dodaj ogłoszenie o pracę» Dodaj firmę do katalogu

Wiara w RFID

Wiara w RFIDTrochę historii
Pomysł, aby wykorzystać jakieś urządzenie do odbijania określonej wiadomości po otrzymaniu impulsu fali radiowej, mógł powstać dopiero, gdy były już w użyciu fale radiowe o odpowiednio wysokiej częstotliwości. Możliwe technicznie stało się to w roku 1948 r. (The history of RFID, AIM, Inc, USA, URL: www.aimglobal.org, październik 2001 r.) i od tego czasu służy faktycznie do identyfikowania obiektu wyposażonego w transponder. Stąd, być może powstało skojarzenie i skrót RFID (ang. Radio Frequency Identyfication), które określa sposób identyfikowania obiektów za pośrednictwem fal radiowych.
W latach 60.opracowano teorię RFID i rozpoczęły się próby jego praktycznych zastosowań. Stanowią one główne źródło wiedzy o przydatności RFID, która opisywana w kolejnych „case studies” przynosi nadal zaskakujące niespodzianki.

Z jednej strony godna podziwu, może być determinacja, z jaką próbuje się wdrożyć do praktyki pewien pomysł. Z drugiej musi jednak zastanowić dziwna rola nauki, która po pierwsze daje się zaskakiwać wynikami eksperymentów praktycznych, a po drugie zezwala na wykonywanie eksperymentów o nieoczekiwanym wyniku.
Trochę przypomina to odkrywanie nieznanego lądu, dostarczające przeżyć emocjonalnych, o jakie trudno w dzisiejszym świecie poznanym i sfilmowanym w najrozmaitszych ujęciach. Jednak nie można zapominać, że odkrywane kiedyś kontynenty istniały przed przybyciem odkrywców, którzy musieli tylko wydać pieniądze na zbudowanie i wyposażenie statku, aby dotrzeć na nieznany ląd.
Dzisiejsi odkrywcy RFID każą sobie zbudować fabrykę albo magazyn, zainstalować radiowe odpytywacze (bo nie są to czytniki), a na wyrobach przyklejać elektroniczne etykietki. Potem następuje okres użytkowania systemu, na co też trzeba wydać trochę pieniędzy. Dopiero po odpowiednio długim funkcjonowaniu następują odkrycia na miarę XIX wiecznych podróżników.
Jednak można odnieść wrażenie, że stają się one swego rodzaju wyznaniem wiary w to, że wydane środki nie poszły na marne.
Spełnianie obietnic?
Jak inaczej można traktować wyznanie, że „Wszystkie obietnice odnośnie techniki RFID będą w końcu spełnione. Ale zajmie to więcej czasu niż myślicie” (Jeffrey Rothfeder: What’s Wrong With RFID?, URL: www.cioinsight.com/article2/0,1540,1632893,00.asp, sierpień 2004 r.). Skąd bierze się pewność, że obietnice będą spełnione i to wszystkie, skoro nie wiadomo dlaczego nie zostały spełnione do tej pory?
Jedynym możliwym źródłem tej pewności jest inne, równie wątpliwe przekonanie, że RFID jest następczynią identyfikacji za pomocą kodów kreskowych [Mohamed Mawji: Understanding RFID, Tiko Computer Corporation, październik 2004 r.]. A więc skoro to się udało to można przypuszczać, że uda się i drugie. W tym przypadku spożytkowanie RFID. W czasach gdy nie było tak powszechnie dostępnych komputerów, a podstawą sterowania przepływem ładunków były dokumenty papierowe, doświadczeni pracownicy sfery dystrybucji towarów, uczyli młodych adeptów właściwego pisania cyfr, aby zapobiegać możliwym przekłamaniom.
Dzisiaj, gdy wszędzie panują kody kreskowe może trudno uwierzyć, że w firmie SEARS dopiero gen. Pagonis upowszechnił stosowanie tych kodów, a było to na początku lat 90. U nas zastosowanie kodów kreskowych pojawiło się w fazie dojrzałości tej techniki, gdy już nawet w małym sklepiku można było mieć laserowy skaner podłączony do kasy, którym odczytywano kod kreskowy drukowany przez stojącą obok wagę elektroniczną. Mimo takiego upowszechnienia tej techniki nie powstało jej teoretyczne uogólnienie i po omacku brniemy w kody odczytywane radiowo.
Obie techniki wydają się być identyczne. W obu sytuacjach mamy etykietę z zapisanymi danymi, odczytywanymi przy użyciu urządzenia emitującego fale, odbijające się od etykiety i wracające do urządzenia. Jednak są to tylko pozorne podobieństwa, o czym teoretycy powinni uprzedzać praktyków. W przypadku kodów kreskowych dochodzi do komunikacji, a w przypadku RFID komunikacja może nastąpić, dopiero po spełnieniu dodatkowych warunków, które nie są spełnione w prostej relacji pomiędzy odpytywaczem a etykietą radiową.
Celem tej komunikacji jest utrzymanie sprzężenia pomiędzy ładunkiem a informacją o nim. Bowiem sterowanie ruchem ładunków polega w istocie na sterowaniu powstawaniem i przepływem informacji. Warunkiem takiego uzależnienia tych obu przepływów jest sprzężenie – wprost utożsamienie – ładunku z informacją o ładunku. Zainteresowany w tym jest człowiek sterujący przepływem ładunków za pośrednictwem przepływu informacji.
Dla ustanowienia tego sprzężenia przyjęto takie warunki odczytywania aby nie mogło dojść do nieporozumień. Promień lasera musi znaleźć się na obszarze kodu kreskowego, a czytnik musi potwierdzić poprawne rozpoznanie kodu. Dopóki to nie nastąpi, odczyt uznaje się za nieważny. Operator występuje przy tym w podwójnej roli. Raz reprezentuje sferę informacyjną a raz ładunkową, doprowadzając do poprawnego sprzężenia obu tych sfer.
Składane w imieniu RFID obietnice można porównać do obietnicy, że jak laserowym skanerem „strzeli się” w dowolnym kierunku, to numer jaki pojawi się na wyświetlaczu będzie identyfikatorem ładunku. Żaden przeszkolony operator skanera w to nie uwierzy, choć uwierzyły w to rzesze przedsiębiorców, których namówiono na inwestowanie w tzw. pilotowe wdrożenia.
Czy niespodzianki?
Obietnice nie mogły być poparte żadnym teoretycznym uzasadnieniem jeśli po analizie 2000 tzw. „case studies” (czyli 2 tysięcy realnie funkcjonujących systemów produkcyjnych lub dystrybucyjnych) z zaskoczeniem stwierdzono, że:
X Polecamy artykuł:
Majówka w branży logistycznej

• nikt nie przewidział, że największy użytkownik RFID w handlu detalicznym (Marks & Spencer) nie użyje standardu EPC,
• nikt się nie spodziewał, że najlepiej sprzedające się karty RFID (SONY) nie będą podlegać specyfikacji ISO.
Podobno „czas pokaże, czy jest to chwilowa aberracja” (2000 RFID Case Studiem Reveal Surprises, URL: www.idtechex.com/products/en/articles/00000484.asp, lipiec 2006 r.). A przecież przez 40 lat można było chyba dorobić się teorii, z której by wynikało, że jak ktoś ma do każdego produktu dołożyć etykietkę za np. 0,5 dolara to będzie chciał oszczędzić na licencji dla twórców EPC czy ISO i sam sobie wymyśli sposób kodowania.
Skoro jednak jest to zaskoczenie dla zwiedzających 2000 krain stosujących RFID, to nie można oczekiwać też innej teorii, z której wynikałoby, że RFID – wbrew nazwie – nie służy do identyfikacji a jedynie do przekazywania identyfikatora obiektu.
Nawet wolni twórcy encyklopedii Wikipedia nie są już wolni od wiary w RFID. Ktoś w lipcu 2006 r. wpisał pod hasło RFID, że jest to metoda automatycznej identyfikacji, zmieniając wcześniejsze określenie, że jest to radiowe przesyłanie identyfikatora rzeczy (http://en.wikipedia.org/wiki/RFID, lipiec 2006 r).
Potwierdza to przekonanie, że "większość obserwatorów ciągle wierzy, że w dłuższym okresie nauczy się kochać nową technologię" (John Lamb: RFID can be more than skin deep, Logistics Europe, marzec 2006 r.), oczekując cudu 100 % poprawności odczytu radiowego znacznika. Mniej wytrwali w tej wierze „odkładają na bok projekty RFID i koncentrują się na systemach zbierania danych zapewniających szybszy zwrot nakładów, takich jak technika głosowa” (John Lamb: Sound advice, Logistics Europe, wrzesień 2006 r.).
Józef Okulewicz
DODAJ DO: facebook Twitter
Wyślij tekst znajomemu Drukuj
KOMENTARZE
  S    czwartek, 23. listopad 2006 , 17:00:48, ID (ip): 9e3cb7
 

 
  Sylwia    czwartek, 23. listopad 2006 , 17:00:02, ID (ip): 9e3cb7
 

 
Dodaj komentarz (rozwiń)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Spedycje.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
 

SONDA

Jak oceniasz sytuację w swojej Firmie?