18 października 2017

Wiadomości » Wiadomości

Tomek, Luka i Wacek z Iławy na oceany

Tomek, Luka i Wacek z Iławy na oceanyLudzie, pasje i ich opowieści
 
W dzisiejszej poczcie redakcyjnej znalazłem krótki liścik, tak liścik nie maila z takim tekstem: "Polecam informacje o Polaku, który już trzeci miesiąc płynie samotnie, non-stop ze wschodu na zachód....bez żadnego sponsoringu i wielkiej pompy, po prostu realizuje swoje marzenia.
I za namową anonimowej pani Beaty, zajrzałem na stronę zeglarz.net i...


Już 98 dzień jest w podróży jej, jak domyślam się dobry przyjaciel, Tomek Lewandowski z Iławy. I zamiast rozpisywać się, jakie to wielkie wydarzenie, postanowiłem zacytować jego dzisiejsze zapiski (pisze codziennie!!!). Bo któż, jak nie on sam, odda lepiej co mu się przydarzyło

Dzień 98
Tue Jun 12 03:17:27 2007 UTC - 16 18.96 S - 104 55.60 E (dotyczy poniedziałku 11-go czerwca, różnica czasu)
W nocy mieliśmy znowu mijankę. Wydaje się, że moje leki przed staranowaniem, jak magnez przyciągają w nasze okolice takich, którym mogłoby się to udać...
Koło północy zobaczyłem małą, ale jasną łunę przed dziobem. Wygladała na mocno oświetlony kuter rybacki, łowiacy kalmara. Po chwili łuna zniknęła, radar pokazywał jednak małe echo na 12-tej mili. Po 20 min. widziałem już wyraźnie światła pozycyjne jakiegoś wielkoluda, białe w środku, zielone na lewo, czerwone na prawo. Wygladało ze płynie na nas. Włączyłem radio i zacząłem go wołac, po ktorymś razie odezwał się zmiękczonym z ruska angielskim...
Zapytałem czy jest Rosjaninem, odpowiedzial że tak, pogadaliśmy chwilę, okazało sie że to norweski drobnicowiec, z rosyjska załogą, w drodze do Australii. W pewnym momencie powiedzial - ok, mój przyjacielu, miniemy się port to starboard (lewa burta do prawej). Zgodziłem się automatycznie, te wielkoludy mają radary sprzężone z komputerem i GPS. Znają dokładnie kierunek i szybkość mijanych obiektów, analizują te dane i informują jeśli kurs wychodzi na zbieżny.
Zaakceptowałem jego decyzję i po chwili Rosjanin zmienił kurs, teraz widziałem jego zbliżające się czerwone światło. Zastanawiałem się dłuższa chwilę, łatwo się rąbnąć z tymi kolorami i stronami, zwłaszcza, że wielkolud płynie z przeciwka, więc to co u mnie po lewej, u niego jest po prawej...
Jednak po chwili nie mialem wątpliwości, że zmienił kurs by przejść nam przed dziobem. Złapalem radio i powiedziałem, że wolałbym widzieć jego zielone światło zamiast czerwonego. Milczał chwilę, i zapytał jakim płynę kursem, poinformowałem, że 268*, za chwilę znowu zmienił kurs i teraz widziałem jego zielone swiatlo.
Minęliśmy się w odległości 1 mili. Zapytał o mój kurs, więc nie miał porządnego radaru, być może liczył, że płynąc szybko zdąży przejść nam przed dziobem, ale to bylo naiwne kombinowanie i zupełnie wbrew zasadom bezpieczeństwa na morzu.
Coś się koledze z Kaliningradu pomyliło...
Z ulgą patrzyłem, gdy nas mijał, dopytywał się o Lukę, wiec włączyłem na chwilę światła pokładowe. Sześć mocnych reflektorów podwieszonych na salingach obu masztów oświetliło nas, jak boisko do baseball'a. Za chwilę pokazał oświetloną ścianę światła rufe i... zakończyliśmy pogaduchy...
Pan Baranowski podaje w swojej ostatniej książce rachunek określający prawdopodobieństwo zderzenia na pełnym morzu, okazuje się że szansa na to jest minimalna. Rachunki, rachunkami i chociaż czarny nie byl moim ulubionym kolorem, czarny pusty horyzont wydaje mi się teraz najładniejszy...
X Polecamy artykuł:
Papierosy bez akcyzy


Tomasz Lewandowski pochodzi z Iławy. Wzrastał w atmosferze żeglarskiej klubu "Wodniak", ówczesnego PTTK w Iławie i "portowej knajpy "Pod Omegą. W tym okresie istniały dla niego tylko wiosna i lato: wiosna - przygotowywanie łódki do sezonu, latem - włóczenie się po Jezioraku.
Pragnienie samotnego opłynięcia świata było w nim stare jak on sam...
Miał niecałe 20 lat kiedy posiadł swoją pierwszą Lukę, 7,5 metrowy zatokowy jacht zbudowany ze słomki....
Stara zaniedbana łódź po roku pracy zmieniła się w księżniczkę Jezioraka - bynamniej w oczach Tomka...
Wyjechal do USA. Pracował w New Bedford (MA) przy połowie skalopsa, później na wyspie Kodiak (Alaska) i Morzu Beringa. Następnie byl właścicielem niedużej firmy budowlanej w Seattle (WA)i Mamooth Lakes (CA).

6 marca 2007 o godzinie 12:28 (GMT-08:00) Tomek rozpoczął swój samotny rejs dookoła świata, bez zawijania do portów, ze wschodu na zachód...przez przylądek Horn i Dobrej Nadziei... do spełnienia marzeń...

Ahoj Tomaszu, jesteśmy z Tobą. (ebi./zeglarz.net i anonimowa Beata)

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza

 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×