30 maja 2017

Wiadomości » Wywiady

Polscy przedsiębiorcy mieliby niesamowite możliwości w prowadzeniu eksportu

Polscy przedsiębiorcy mieliby niesamowite możliwości w prowadzeniu eksportuO geopolityce, słabości Rosji, ekspansji polskiego kapitału na Wschód, Ukrainie, polskim wojsku i umowie TTiP USA-UE w rozmowie z mecenasem Jackiem Bartosiakiem, ekspertem Narodowego Centrum Studiów Strategicznych. „Polska automatycznie w takiej sytuacji miałaby najsilniejszy kapitał - bazę tego kapitału do zapełnienia wschodniego rynku. Polscy przedsiębiorcy mieliby niesamowite możliwości w prowadzeniu eksportu. Taki układ oznaczałby ogromny wzrost pozycji Chin i zarazem Polska stałaby się zwieńczeniem Szlaku Jedwabnego w nowej odsłonie. Projektu nad którym już przecież Chińczycy pracują [tzw. Szlak Jedwabny 2.0 – przyp.red.]. To wynika z geografii – łańcuch państw od Chin przez Iran poprzez Turcję dochodzący w rejonie Morza Czarnego do największego kraju regionu czyli... Polski.(...) Polska jako ten punkt łączący Wschód z Zachodem i Północ z Południem (via Morze Czarne i Morze Bałtyckie) stałaby się jednym z najważniejszym miejsc na handlowej mapie świata” - ekspert dla spedycje.pl



Należy wyeliminować kosztowne w poborze podatki

Michał Bruszewski: relacje z Rosją czy za czasów tzw. „resetu” czy w obecnej chwili, gdy toczy się konflikt na Ukrainie były naznaczone nakładanym embargiem na Polskę przez Rosję (od embarga na jabłka po wypowiedzenie karnetów TIR). Zatem jak funkcjonować obok takiego sąsiada i z takim partnerem? Jakie stanowisko Polska powinna zająć wobec Rosji i jaką politykę powinna prowadzić?

Jacek Bartosiak:
Zależy czy mówimy o polityce krótkoterminowej czy długoterminowej...

M.B.: Pomówmy najpierw o krótkoterminowych decyzjach. Co z Ukrainą?

J.B.: Zalecałbym powściągliwość wobec angażowania się w konflikt na Ukrainie. Należy zrozumieć, iż nie jest to „nasz” konflikt.

- Dlaczego?

- Polska jest za słaba by się włączyć w ten konflikt. To po pierwsze. Po drugie wojna na Ukrainie to poligon i starcie żywiołów - pierwszy ma zmienić strukturę bezpieczeństwa w Europie na korzyść Rosji, drugi to sprzeciw USA wobec tego. Na Ukrainie ścierają się dwie geopolityczne koncepcje: amerykańska i rosyjska. Do tego dodajmy Niemcy i Francję, które już są skłonne w całej sytuacji uwzględnić wiele postulatów rosyjskich. Ale do czego to wszystko zmierza? - warto sobie postawić to pytanie. Rosja chce mieć lepsze stanowisko na przyszłość wobec gospodarczej wspólnoty, którą „na Atlantyku” wykuwają już Amerykanie a mówię o TTIP [umowa o wolnym handlu UE-USA – przyp.red].



- Ale ta wojna toczy się o układ sił w Europie Środkowo-Wschodniej co dla Polski ma kluczowe znaczenie...

- Tak, ale Rosja walczy o przetrwanie a USA słabną, zatem nie wiadomo jak się obie strony konfliktu porozumieją między sobą i co wytargują. Do tego Rosja jest bardzo potrzebna USA – jakkolwiek brzmi to wobec ich starcia na Ukrainie. Polska nie powinna wysyłać wojska na Ukrainę. Niestety ale kosztem ukraińskich aspiracji wolnościowych i trudu tego narodu toczą się międzynarodowe rozgrywki. Pierwszorzędnym interesem USA zawsze jest utrzymywanie korzystnej równowagi sił w Eurazji. A Rosja jest elementarnym punktem odniesienia i kluczowym krajem między Chinami a Unią Europejską. Rosja musi istnieć dla Stanów Zjednoczonych. Do tego zasoby Rosji nie mogą być w zasięgu graczy niekontrolowanych przez USA. Moskwa to zawsze przeciwwaga przeciwko rosnącej sile Chińczyków. W związku z tym należy się wyzbyć złudzeń, które mamy, iż jest to nowa Zimna Wojna. I teraz kwestia tylko wynegocjowania, gdzie się spotkają partnerzy.

A gdyby Polska była silna?
Rozmowa wyglądałaby inaczej. Póki co nie mamy na to wpływu i jesteśmy przedmiotem polityki. Lepiej aby nie działo się to naszym kosztem.

- Czyli Polska nie powinna się angażować?

- Najpierw niech poważnie zaangażują się Amerykanie. My również musimy pamiętać, iż nadmierna reakcja z naszej stronie ogranicza automatycznie ich działania. Po co mają coś robić skoro mają nas?

- Rozpiszmy scenariusz z silną Polską na geopolitycznej mapie. Jak by Pan ją zdefiniował?
- Zatem przejdźmy do polityki długoterminowej. Im słabsza Rosja tym silniejsza Polska. Dla polskiej racji stanu ważne jest powstanie rynku na Wschodzie, który byłby świetnym miejscem dla ekspansji polskiego kapitału. W interesie Polski jest Rosja osłabiona, zdecentralizowana, w której o polityce gospodarczej tych terytoriów będą decydować się samorządnie a nie prosto z Kremla. Rosjanie się tego bardzo boją - utraty jednolitej władzy a przecież byłyby to te same zasoby i ten sam rynek wewnętrzny, tyle że bez pręgierza z Moskwy. Polska automatycznie w takiej sytuacji miałaby najsilniejszy kapitał - bazę tego kapitału do zapełnienia wschodniego rynku. Polscy przedsiębiorcy mieliby niesamowite możliwości w prowadzeniu eksportu. Taki układ oznaczałby ogromny wzrost pozycji Chin i zarazem Polska stałaby się zwieńczeniem Szlaku Jedwabnego w nowej odsłonie. Projektu na którym już przecież Chińczycy pracują [tzw. Szlak Jedwabny 2.0 – przyp.red.]. To wynika z geografii – łańcuch państw od Chin przez Iran poprzez Turcję dochodzący w rejonie Morza Czarnego do największego kraju regionu czyli... Polski.


- Czyli logistyka?
- Polska jako ten punkt łączący Wschód z Zachodem i Północ z Południem (via Morze Czarne i Morze Bałtyckie) stałaby się jednym z najważniejszym miejsc na handlowej mapie świata. I tutaj ważna rola w tym naszych polityków, którzy powinni zadbać o przejrzyste prawo gospodarcze i reguły handlu. Jeżeli chodzi o transport i logistykę Polska mogłaby stać się ważnym ośrodkiem handlowym. Wynika to z geografii. Przy stabilnej Ukrainie i silnej Turcji Polska staje się kluczowym ośrodkiem transportowym osi Północ-Południe oraz Wschód-Zachód. Do tego niezbędna jest dobra infrastruktura – w tym, w kierunku Ukrainy. Gdzie towary, które zawiną do portów bałtyckich zostaną przetransportowane na Ukrainę. Tam z portów ukraińskich przez cieśniny tureckie na kontenerowcach popłyną na Południe. A dalej nawet przez Kanał Sueski do Azji....

- Im Rosja słabsza tym silniejsza polska pozycja i polska gospodarka....
- Tak. Oznacza to również zmiany w regionie. Białoruś staje się automatycznie krajem szukającym w Warszawie punktu oparcia. Nie trudno sobie wyobrazić, iż sama zaproponuje unię celną czy gospodarczą z Polską. To my stajemy się liderem tej części świata a nasz kapitał, nasi przedsiębiorcy, napływ inwestycji do Polski, nasze uczelnie, technologie etc. na to wszystko pracują. Oczywiście to co opisuję proszę traktować jako pewien model i jedną z możliwości istnienia w geopolityce.

- A co z Chinami w tym układzie. To w końcu mocarstwo gospodarcze o który wszyscy zabiegają?

- Póki co Chiny rosną i jest to na rękę Polski. Ich wzrost może zostać zahamowany np.: konfliktem na zachodnim Pacyfiku a nic przecież wykluczyć nie możemy. Silne Chiny to otwarcie dla polskiego kapitału i eksportu na wielkiego rynek. To z kolei nie jest na dłuższą metę w interesie USA. Tak samo rozpad Rosji nie jest na rękę Waszyngtonu. Wzrost znaczenia Polski również może zmierzać w kierunku rewizji ładu międzynarodowego (głównie w regionie) a to z kolei burzy wizję świata dla Waszyngtonu i Moskwy. Równowaga....

- A jak ocenia Pan nasze relacje z Pekinem?
- Póki co nie mamy takiej siły aby przekonać Pekin by szedł z nami ramię w ramię. Wszelako popełniliśmy gigantyczne błędy w relacjach z Chińczykami, już na tym etapie. Przykładem tego jest brak obecności premier Ewy Kopacz na szczycie 16 premierów CEE z Li Keqiang w Belgradzie. Wszyscy starają się o Chiny a dlaczego my tego nie robimy?

- To co by Pan zrobił aby wzmocnić Polskę? Gdyby miał Pan wpływ na politykę rządu to w pierwszej kolejności...
- Na pierwszym miejscu modernizacja sił zbrojnych. Poważna i natychmiastowa modernizacja. Od „ręki” zakupiłbym nowoczesne systemy rozpoznania i łączności – operacyjne, strategiczne i taktyczne. Satelity, AWACS-y i drony. Przykładem jest Ukraina gdzie Kijów może tylko liczyć na rozpoznanie i dane z USA a oni „zrzuty” z satelitów na pewno muszą specjalnie cenzurować [aby nie pokazać skali własnego zaawansowania technologicznego – przyp.red] Dużo łatwiej zakupić drony niż stworzyć system Wisła (na którego przetargi, zakupy i testy mogą trwać latami). Mogą nadejść czasy chaosu w których musimy liczyć na własną armię – jeśli USA będą słabły, Rosja będzie w regionie prowadzić wojny a Chiny będą rosły nastąpi czas chaosu tzw. „violate time”. Wiele krajów będzie wtedy próbowało używać siły. Będzie się wykuwał nowy ład, nowe systemy. I Polska musi być gotowa dać odpór takiej sytuacji.

- A dyplomatyczne decyzje?
- Nie wiemy jak będzie wyglądał świat za 30 lat. Może być taki sam ład międzynarodowy ale nie jest to przecież pewne. Dlaczego Polska ma stawiać wszystko na jedną kartę? Dlaczego Polacy mają rzucać wszystko na jedną szalę? To prawdziwa polityka. Polacy powinni codziennie sprawdzać „jak jest” i wybierać to co dla nas najlepsze a nie robić asumpcję z góry - że na pewno wchodzimy w układ z Amerykanami albo Rosjanami. Mówmy o poważnej polityce a nie o „chciejstwie”. Na pewno zdecydowanie negocjowałbym z USA taki układ w którym to oni muszą mieć świadomość by zabiegać o nas a nie my o nich. W tym celu trzymałbym dobre stosunki z Niemcami – pokazując przy okazji Rosji, iż możemy grać na ich podwórku.

- To co zrobią Stany Zjednoczone? To najpotężniejsze państwo świata, więc warto liczyć się z tym co zrobią...
- Amerykanie zrobią wszystko aby pozostać najpotężniejszym krajem na świecie. O to była „Zimna Wojna” czy nawet obie wojny światowej. To co mówię jest realistyczne i wynika z rozmów z ekspertami i elitami amerykańskimi. Oczywiście nikt tego wprost nie powie, nie napisze w gazecie – mówię tutaj o kuluarowych rozmowach.

- Jest Pan dobrze zorientowany w głosach i nastrojach amerykańskich elit. Jak Pan ocenia projekt TTiP? Jak jego przyszłość widzą nad Potomakiem?

- Amerykanie próbują „uciec” do przodu. Jeżeli się nic nie zmieni to Chińczycy będą silniejsi gospodarczo i to nawet w perspektywie kilku lat. Amerykanie akurat zawsze byli pod tym względem pomysłowi, iż wyprzedzają ruchy innych. A jak „uciekają” do przodu? Tworzą systemy kolektywne w których mają sami największy udział. Czerpią z tego sami najwięcej korzyści handlowych. Zatem zanim gospodarki europejskie będą uzależnione od Pekinu próbują związać je z Waszyngtonem przy pomocy TTiP. Tworzą wspólny rynek amerykańsko-zachodnioeuropejski. Po to aby byli silniejsi od Chin. Ale... to nie jest takie proste do wykonania. Na przykład przemysł niemiecki wcale nie widzi się w tym układzie. Wolą handlować z Rosją czy Chinami. Mało osób w Polsce ma świadomość jak bardzo Amerykanie słabną. Być może wchodzimy w nowy etap świata. Z resztą Rosjanie to cały czas rozgrywają i z tej amerykańskiej słabości zrobili sobie własną kartę przetargową. My jesteśmy zapatrzeni w stare ośrodki polityczne a świat się zmienił i cały czas zmienia. Nie możemy być ślepo wpatrzenia w Brukselę czy Waszyngton kładąc wszystko na jedną szalę.

- No właśnie wspomniał Pan o UE. Czy Bruksela jest atrakcyjną alternatywą dla Polski?

- Bruksela na ten moment nie ma nic do zaproponowania poza dotacjami. Oczywiście powinniśmy się akomodować na różne warianty i obstawiać różne możliwe układy polityczne, ale na ten moment akurat Unia Europejska nie ma wiele Polsce do zaoferowania. To jak w biznesie, nie powinniśmy się monopolizować na relację tylko z jednym podmiotem bo nas rynek zje w całości.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Michał Bruszewski
zdj: Narodowe Centrum Studiów Strategicznych
 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×