23 lipca 2017

Wiadomości » Wywiady

Najważniejsze w działalności są kompetencje

Najważniejsze w działalności są kompetencje25 lat minęło...
Wywiad z Andrzejem Rusakiem, prezesem Rusak Business Services, prekursorem rynku agencji celnych.  „Wymyśliłem wtedy upoważnienie, iż podmioty nas upoważniają do działaniu w ich imieniu. Wszystko to było zgodnie z prawem - w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego, postępowania administracyjnego, opracowaliśmy taki wzór upoważnienia i na podstawie tego dokumentu rozpoczęliśmy reprezentowanie tych firm przed Urzędem Celnym.
Oczywiście jak na tamte czasy był to ogromy szok – nikt tego przedtem nie robił. Stosunek administracji celnej, urzędników, był mówiąc delikatnie sceptyczny ale respektowali to (…)”
– Andrzej Rusak na 25-lecie firmy Rusak Business Services dla spedycje.pl



RBS pomaga w rejestracji EKAER - systemie dla przewoźników

Michał Bruszewski:
Firma Rusak Business Services obchodzi 25-lecie działalności. Początki przypadają na burzliwy okres przemian ustrojowych i lat 90. Jak to się wszystko zaczęło?

Andrzej Rusak: Początki były trudne. Oficjalnie działalność rozpoczęliśmy w 1990 roku – 1 września zatrudniłem pierwszego pracownika a do końca roku pracowało już kilkanaście osób. Wtedy funkcjonowaliśmy głównie jako firma konsultingowa. Należy zrozumieć – młodsi mogą nie pamiętać – iż były to burzliwe czasy pod względem zmiany przepisów, przemian gospodarczych. Przy Urzędzie Celnym na ulicy Błońskiej w Warszawie otworzyliśmy swoje biuro by być (jak inne firmy, które potem wyrastały) jak najbliżej Urzędu. Powiesiliśmy szyld firmy ale jeszcze wtedy nie używaliśmy nazwy Agencja Celna tylko „Biuro Usług Celnych”.
Nie chciałem używać nazwy „Agencja Celna” z uwagi no to, iż ta nazwa była wymieniona w ustawie i zobowiązywała ustawodawcę do wydania przepisów wykonawczych a… przepisów wtedy jeszcze po prostu nie było. Byliśmy prekursorami i przecieraliśmy szlaki dla innych.

A jak na takie odważne działania reagowała administracja państwowa?

- Przykładem była sama forma tego jak funkcjonowaliśmy - wymyśliłem wtedy upoważnienie, iż podmioty nas upoważniają do działaniu w ich imieniu. Wszystko to było zgodnie z prawem - w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego, postępowania administracyjnego opracowaliśmy taki wzór upoważnienia i na podstawie tego dokumentu rozpoczęliśmy reprezentowanie tych firm przed Urzędem Celnym. Oczywiście jak na tamte czasy był to ogromy szok – nikt tego przedtem nie robił. Stosunek administracji celnej, urzędników, był mówiąc delikatnie sceptyczny (śmiech) ale respektowali to. W tym czasie firma się rozrastała i zatrudnialiśmy coraz więcej osób co było dowodem na to, że było zapotrzebowanie na naszą pracę.

Wróćmy jeszcze na chwilę do początków - jakie były wyzwania dla przedsiębiorcy w tamtym czasie?


- Z kolorytu tego czasu można wspomnieć jeszcze kolejki do „okienka”. O ile sam system zgłoszeń był prosty to już aby to zrealizować w "okienku" należało przejść długi i mozolny proces jak stanie w kolejkach – zatrudnialiśmy więc swoich „staczy”, którzy w nich dla nas stali. Dzisiaj oczywistą kwestią wydaję się wystawianie faktur ale wtedy za sam fakt, że wystawialiśmy firmom faktury za swoje usługi byliśmy traktowani jako „wyróżniający się”. Otwieraliśmy kolejne biura – po ul. Błońskiej, zaraz otworzyliśmy biuro na ul. Sekundowej, potem na ul. Modlińskiej. To wszystko – nasze działania i rozwój firmy – zbiegło się w czasie ze zniesieniem monopolu państwa na handel zagraniczny - handel zagraniczny mogły prowadzić już praktycznie wszystkie podmioty. Tych podmiotów błyskawicznie przybywało - oczywiście skala ich była bardzo różna od wyładowanej towarem syrenki po konwoje TIR-ów.      

A jak z komunikacją między biurami? Dzisiaj w dobie telefonów komórkowych czy Internetu wydaję się to mało problematyczne, ale wtedy?

- Jako ciekawostkę mogę podać, że w biurze na ul. Błońskiej nie było telefonu (śmiech). Zwróciliśmy się do Polskiej Agencji Radiowej i otrzymaliśmy pasmo radiowe, kupiliśmy radiotelefony i radiostacje – mieliśmy łączność tą właśnie drogą. Pracownicy z Błońskiej przez radio „nadawali” do pracowników z Foksal, gdzie była centrala firma, a potem z centrali dzwoniliśmy już telefonami do klientów. Staraliśmy się być innowacyjni i wychodzić naprzeciw naszym klientom - dużym sukcesem było to, że mieliśmy „kserokopiarkę” (wówczas towar ciężko dostępny). Wprowadziliśmy np.: w porozumieniu z Urzędem Skarbowym sprzedaż znaczków skarbowych.

A na przełomie 1992/1993 roku, kiedy przepisy się „ustabilizowały”…


- Przyszedł czas egzaminów na agenta celnego – mogę się pochwalić, że byłem pierwszym, który zdał taki egzamin. Formalnie przed Urzędem Celnym firmy mogły już reprezentować tylko Agencje Celne posiadające stosowne zezwolenia Prezesa Głównego Urzędu Ceł. My takie zezwolenie otrzymaliśmy.

Jak Pan ocenia ten czas – lata 90, dla firmy?

- Sukcesem było to, że przetrwaliśmy. Nie dość, że zachowaliśmy swoje miejsce na rynku to udało się stworzyć sieć biur. Powstało ich łącznie kilkadziesiąt – do momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej działało ponad 30 biur. Ze specyfiki działań firmy w tamtym czasie można odnotować, to że działaliśmy praktycznie tylko i wyłącznie przy urzędach wewnętrznych, gdy wiele firm koncentrowało się na granicach. Firma trwała, rozwijała się, a zasługą tego był fakt, że podjęliśmy bardzo intensywną działalność szkoleniową. W tym dynamicznym okresie, gdy często zmieniały się przepisy, czy wchodziły nowe podatki, nasi pracownicy byli kompetentni i najlepiej wykwalifikowani.
Dzięki szkoleniom i pracy potrafimy (bo to wciąż aktualne) sprostać stale rosnącym wymaganiom – za co uzyskaliśmy szacunek administracji celnej oraz naszych klientów. A dla samych pracowników oczywiście jest to wartością dodaną – mają poczucie, że  się rozwijają a firma na tym zyskuje. Przede wszystkim pod względem biznesowym to klucz do sukcesu – dzięki temu zawsze mieliśmy bardzo dobrych klientów i pracowaliśmy dla renomowanych firm, to podnosiło nasz prestiż i działało zachęcająco dla następnych klientów.

A po wejściu do Unii Europejskiej (2004)? Branża musiała sprostać nowym wyzwaniom i problemom..

- Wejście do Unii Europejskiej dużo zmieniło – wywróciło rynek do góry nogami. I znowu trzeba było pracując od podstaw budować firmę. Obecnie firma liczy 17 Jednostek Organizacyjnych, 34 Miejsca Uznane – obsługujemy kilkuset klientów rocznie i cały czas przyświeca nam to, że chcemy być najlepsi w tym co robimy. Ciągle stawiamy na szkolenia i kompetencja bo moim zdaniem to właśnie one decydują o jakości usług, które oferujemy klientom. To dzięki kompetencjom jesteśmy na rynku wiarygodni i po prostu się nas ceni.

Ale teraz działa Pan już nie tylko na rynku krajowym?

- Tak, w 2014 roku otworzyliśmy swoje biura w Czechach, Rumunii i na Węgrzech – organizujemy tam obsługę podmiotów polskich i tamtejszych. Oczywiście konkurencja zwłaszcza międzynarodowa jest tutaj bardzo silna. Wartości, które pozwoliły nam rozwinąć się na rynku krajowym daja nam również sukces za granicą.

Dziękuję za rozmowę

Dziękuję

Rozmawiał Michał Bruszewski 

Podaj adres email

Wprowadź treść komentarza

Ze względów bezpieczeństwa komentowanie artykułów wymaga potwierdzenia wpisu.
Państwa komentarz będzie wyświetlony po kliknięciu linku wysłanego na wprowadzony adres email.


 
Arsped Sp. z o. o. 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zapoznaj się z polityką prywatności×